Smakowe bogactwa wschodu

Zazwyczaj, kiedy myślimy o bogactwach, skarbach etc. to wyobrażamy sobie drogocenne kamienie, ewentualnie zasoby naturalne, kopalnie. Tymczasem bogactwem Wschodu, którego tak bardzo pożądali Europejczycy, kiedy kształtował się kolonializm była… żywność.

 

Przyprawy wschodu

Przyprawy są niepozorne, szczególnie dzisiaj, kiedy większość jest ogólnodostępna. Nie dostarczają składników odżywczych, więc wydaje się, że nie powinny budzić specjalnego zainteresowania. Jednak nadają potrawom nowego smaku i wyglądu, potrafią zupełnie zmienić i podkreślić charakter smakowy. Nic dziwnego, że szybko stały się dobrem luksusowym, pożądanym na dworach rządnych nowych doznań smakowych możnowładców.

Wiele znanych dzisiaj i popularnych przypraw pochodzi ze wschodu. Wymienić można choćby anyż (Iran), pieprz czarny, kardamon, sezam (Indie), gałkę muszkatołową (Malaje), goździki korzenne, cynamon (Indonezja), czy imbir (Melanezja). Handel tymi przyprawami sprawił, że obszar Oceanu Indyjskiego w czasie średniowiecza zdecydowanie zaliczyć należy do najbogatszych rejonów na Ziemi.

Jak Arabowie zdominowali handel

Imperium Arabskie doskonale wykorzystało swoją rolę jako pośrednika w handlu między wschodem i zachodem. Rozciągało się od atlantyckich wybrzeży Marroka, aż po granice Indii i Chin. Później oczywiście rozbite i podzielone, jednak pozostawiło jedną kulturę, w dodatku pozytywnie odnoszącą się do handlu (sam Mohamet był kupcem) na tak ogromnych obszarze. W dodatku brakowało im wtedy potężnego rywala na północy, którym dzisiaj jest Rosja.

Samo bogactwo z handlu Arabowie zaczęli zyskiwać jeszcze w starożytności, na długo przed islamem. Dzięki przyprawom, w południowo-zachodniej części Półwyspu Arabskiego wiele plemion wzbogaciło się na tyle, że Grecy nazywali ten obszar Arabią Szczęśliwą. Sam Aleksander Macedoński miał w planach położyć rękę na tych bogactwach, jednak przedwczesna śmierć uniemożliwiła mu te plany.

Później o kontrolę nad tym handlem walczyli Rzymianie i różne perskie dynastie. Kolejna epoka to już narodziny islamu, który szybką ekspansją objął ogromne połacie ternu, które to zdecydowały o tym, kto będzie monopolistą w handlu przyprawami. Ten stał się istotnym źródłem dochodów kalifatu i elementem kultury. To do niego nawiązują popularne opowieści o Sindbadzie żeglarzu.

Horyzont geograficzny wypracowany przez handel przyprawami był szeroki. Sięgał od na wpół legendarnych Wysp Korzennych (czyli Moluków) na wschodzie, po wschodnie wybrzeża Afryki na południowym zachodzie oraz oczywiście Europę na północnym zachodzie.

Pojawiają się Europejczycy

Cywilizacja arabska sięgała wybrzeży Morza Śródziemnego, na którym jednak nieźle trzymali się wciąż rosnący w siłę Europejczycy. Tutaj handel był zdominowany przez włoskie republiki, które zazdrośnie strzegły swojego monopolu na sprowadzanie przypraw. Jednak rodziły się kolejne potęgi morskie: Portugalia, Hiszpania, a później Anglia, Francja i Holandia.

Pierwszym odkrywcom geograficznym nie przyświecały ideały poszerzania ludzkiej wiedzy. Mniej szlachetni spośród nich myśleli wprost o wzbogaceniu się, a ci bardziej wierni średniowiecznym ideałom o odnalezieniu legendarnego, chrześcijańskiego królestwa księdza Jana, zawarciu przymierza i wspólnym zniszczeniu islamu (a przynajmniej odbicia Ziemi Świętej). Okazało się później, że w legendzie tkwiło ziarno prawdy. Chrześcijańskim państwem poza Europą była Etiopia, która jednak nie była krajem mlekiem i miodem płynącym, ale raczej sama potrzebowała pomocy.

Prym pierwszeństwa w odkryciach należy się Hiszpanom i Portugalczykom. Orient był im bliższy, ze względu na liczne wojny, które od lat prowadzili z islamem. Znali też bogactwa Wschodu z pierwszej ręki (chociaż kiedy na początku XV w. Portugalczycy zdobyli Ceutę, rozzłoszczeni, że nie znaleźli złota w tym bajecznie bogatym mieście, zdemolowali całe składy przypraw, mimo że to one były źródłem tego bogactwa, nie złoto).

Lata konfliktów z islamem nauczyły też Portugalczyków brutalności. Dlatego kiedy Vasco da Gama dotarł do Indii, naznaczył swój szlak aktami przemocy, którym miejscowi nie mogli zaradzić. Kolejne wyprawy portugalskie w ciągu zaledwie kilkunastu lat spowodowały całkowitą zmianę w geografii handlu korzennego. Szlak przez Egipt i Italię miał teraz konkurencję: z pozoru absurdalny szlak wkoło Afryki do Portugalii. Zaletą tego drugiego było to, że świeżość, energia i niezbyt wielu pośredników pozwalały dyktować niższe ceny. Stary szlak to nie tylko próby obrony monopolu, który pozwala dyktować wysokie ceny, ale także rosnące zagrożenie ze strony Imperium Ottomańskiego.

Arabowie powoli zostawali z niczym. Co prawda na ich terytorium pojawił się mniej więcej w tych czasach nowy napój, który później podbił świat – kawa, jednak nie wykorzystali tej szansy i handel kawą zdominowali Turcy.

Portugalczycy jednak również nie zdołali utworzyć drugiego monopolu. Chociaż udało im się jako pierwszym dotrzeć do Indii, wysiłki w tym kierunku od wielu lat były podejmowane także przez Hiszpanię. Odkrycie Ameryki przez Kolumba, czy okrążenie świata przez Magellana miały jeden cel – znalezienie swojego miejsca w handlu przyprawami. To, że Hiszpanie tak daleko pobłądzili sprawiło, że kiedy już udało im się dołączyć do handlu korzennego to rozprzestrzenili go na cały świat, łącząc Europę, Amerykę i Azję.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s